czwartek, 26 marca 2015

Kryzys w mleczarstwie coraz głębszy

     Motto: Najgorsze w kryzysie to nie zobaczyć go w porę, buntować się przeciw oczywistym stratom i nie dostrzegać pojawiających się w kryzysie szans.

W rolnictwie a szczególnie w mleczarstwie miernikiem czy kryzys już jest są ceny za produkty rolne, jeżeli spadają poniżej kosztów produkcji lub bardziej to na pewno się zbliża .

 Główny Urząd Statystyczny podał ceny produktów rolnych w lutym 2015 roku. W porównaniu z lutym 2014 roku odnotowano spadek cen większości produktów rolnych, z wyjątkiem cen skupu żywca wołowego. Cena 1 litra mleka w kraju wyniosła 1,207 zł a w woj. lubelskim 1,156 zł są to ceny niższe o ponad 20% od cen z lutego ub. roku .Najwięcej za 1 litr mleka płacono  w woj. podlaskim 1,295 zł a najmniej w woj. świętokrzyskim 1,106. Dla porównania SM BIELUCH w lutym 2014 roku zapłaciła za mleko swoim dostawcom średnio po 1,52 zł.

Ceny  za mleko w Polsce, spadły już poniżej średniej z  2011 roku i nic nie wskazuje na zahamowanie tej tendencji. Patrząc na wykres statystyczny  "Średnie ceny za 1 litr mleka w kraju w latach 2001 - 2014" który opublikowałem w poprzednim tekście można domniemywać że w 2015 roku mogą one spaść nawet do 1,07 zł poziomu z 2007 r.

Tak jak poprzednio pisałem, cyklów obniżonej koniunktury w mleczarstwie po 2001 roku było już trzy a teraz mamy czwarty. Najdłużej trwał ten z 2008,2009, 2010, w woj lubelskim nie poradziła sobie z nim Spółdzielnia Mleczarska w Białej Podlaskiej i przyłączyła się do SM Mlekowita a z obecnym nie poradziła sobie SM Tomaszów przyłączając się od 1 stycznia 2015 roku także do SM Mlekowita,
 największej spółdzielni mleczarskiej w kraju z Wysokiego Mazowieckiego z województwa podlaskiego.

 Samodzielnie funkcjonujących spółdzielni mleczarskich w woj. lubelskim mamy coraz mniej, po 1990 roku zostały zamknięte lub przekształcone takie Spółdzielnie Mleczarskie jak: Kurów, Lublin, Zamość, Kraśnik, Lubartów, Komarów, Szczebrzeszyn, Łaszczów, Hrubieszów, Włodawa, Łuków, Żółkiewka, Kozienice a przecież  kierowali nimi doświadczeni Prezesi posiadający autorytet wśród pracowników, rolników i w środowisku mleczarskim. Wielu ekspertów ocenia to pozytywnie "konsolidacja", ale wielu negatywnie "widzi zmniejszenie konkurencyjności na rynku".

 Pan Facia Secondo Prezes Spółki Polsko - Włoskiej "Agromaryna", która dostarcza mleko do SM BIELUCH na jednym z Zebrań Przedstawicieli przekonywał naszych rolników do obrony samodzielności swojej Spółdzielni. Uzasadniał to sytuacją na rynku włoskim, gdzie największa prywatna mleczarnia upadła nie wypłacając rolnikom za mleko i zaprzestając skupu mleka, natomiast Spółdzielnie Mleczarskie skupują, płacą może nie górne ceny ale gwarantują większe bezpieczeństwo i stabilność. Jeżeli już któraś ze Spółdzielni popadnie w problemy ekonomiczno - finansowe to przyjmuje ją silniejsza Spółdzielnia i nie tracą na tym członkowie.
























Eksperci od biznesu twierdzą że w okresie kryzysu dobrzy menadżerowie potrafią zdobyć przewagę konkurencyjną. W woj. lubelskim tą przewagę systematycznie zwiększa Spółdzielnia Mleczarska MLEKOWITA  z Wysokiego Mazowieckiego woj. podlaskie, natomiast nie zrobiła tego żadna spółdzielnia z woj. lubelskiego. Prawdopodobnie Dariusz Sapiński Prezes Mlekowity stosuje jedną z najstarszych prawd rynku kapitałowego "kupuj, kiedy inni sprzedają, sprzedawaj , kiedy kupują"





Spółdzielnia jest biznesem, ale nie może być tylko biznesem. Kapitałem w Spółdzielni są ludzie jej członkowie, których łączy wspólna idea wspólne działanie dla wypracowania korzyści dla siebie ale także dla spółdzielni i przyszłych pokoleń spółdzielców / fundusz zasobowy niepodzielny./
Przez ostatnie dwadzieścia lat dzięki ogromnej pracy i mądrej polityce firm, mleczarstwo woj. lubelskiego, ze słabego sektora zmieniło się na wspaniały i nowoczesny przemysł.
Patrząc dzisiaj, z pewnego dystansu mam odczucie i pewien niepokój że największe spółdzielnie woj. lubelskiego wydają się być trochę uśpione i zmęczone, a przecież żaden sukces nie jest dany raz na zawsze.

Kilka cytatów mądrych ludzi:



Spółdzielczość Mleczarska to przede wszystkim rolnictwo, trudno bowiem produkować produkty mleczarskie bez odpowiedniej bazy surowcowej. Rolnictwo woj. lubelskiego zrobiło ogromny krok do przodu, jest nowoczesne i umaszynowione i coraz bardziej skoncentrowane i wyspecjalizowane na konkretne działalności. Słabością jest zadłużenie kredytowe, zaciągnięte na ten postęp, dlatego jest mało odporne na cykle obniżonej koniunktury.
Rolnicy stali się Agro biznesmenami, pracują na dochód i zysk, mniej interesują się swoją spółdzielnią, mogą ją w każdej chwili zmienić, oczekują indywidualnych negocjacji cenowych. Takie podejście może być końcem spółdzielczości.
Pracując ponad 40 lat z rolnikami najbardziej utożsamiałem się z definicją rolnictwa wypracowaną przez Ryana Goodman profesora prawa i współprzewodniczącego Centrum Praw Człowieka i Globalnej Sprawiedliwości. "Rolnictwo - Znaczy więcej niż praca. To styl życia, to pasja, i zgrana społeczność, która ciężko pracuje, aby wykarmić świat"
Dzisiaj już nie jestem tego taki pewny.

Kryzys w rolnictwie już widać. Spadek dochodu rolników  jest bardzo duży, są oni niezadowoleni i rozgoryczeni należy się spodziewać dalszych protestów oraz spadku produkcji mleka.
                                     
                                                                         Waldemar Skibiński





















niedziela, 22 lutego 2015

Kryzys w Mleczarstwie

     Kryzys w mleczarstwie czy cykl obniżonej koniunktury

Kryzys gospodarczy/ także zachwianie gospodarcze, załamanie gospodarcze, zapaść gospodarcza, osłabienie gospodarcze, spowolnienie gospodarcze/ to zjawisko ekonomiczne.
Przyczyn kryzysu upatruje się zależnie od wyznaczonej szkody:
  • w czynnikach zewnętrznych na przykład przez błędną politykę finansową, gospodarczą
  • w samej naturze gospodarki kapitalistycznej, podkreśla się zjawisko cykliczności koniunktury, czy obniżenia popytu na dobra konsumpcyjne.
  • w rolnictwie w odróżnieniu od przemysłu, podaż produkcji często w czasie kryzysu rośnie / w ten sposób gospodarstwa rodzinne starają się bronić poziom dochodów/, co powoduje spadek cen rolnych głębszy niż w przemyśle.
                  W czasie trwania kryzysu następują bankructwa instytucji finansowych i banków, dochodzi do upadłości wielu firm i przedsiębiorstw, w wyniku czego następują zwolnienia grupowe, utrata miejsc pracy i redukcja etatów. Takie definicje kryzysu gospodarczego możemy wyczytać w „ Wikipedii.
Wynika z tego że w Mleczarstwie dzisiaj nie ma kryzysu gospodarczego jest natomiast cykl obniżonej koniunktury. Dlaczego więc protestują rolnicy tak bez powodu bez przyczyny?
Przez wiele lat pracowałem z rolnikami, szczególnie z producentami mleka, znam ich pracę i problemy. Produkcja mleka jest najbardziej pracochłonną i kapitałochłonną działalnością w rolnictwie. Wymaga pracy przez 365 dni w roku i wielu umiejętności w zarządzaniu coraz większymi stadami krów mlecznych po 50, 100 a nawet powyżej 500 sztuk. Z produkcji mleka trudno zrezygnować z dnia na dzień, trudno ją rozpocząć, zajmują się nią najczęściej gospodarstwa pokoleniowe. W ostatnim okresie nie było wielu rolników zaczynających od zera. Może między innymi dlatego, że pierwszą produkcję mleka od krowy uzyskujemy po około 3 latach hodowli ponadto trzeba zbudować oborę, udojnię, kupić wóz paszowy, zabezpieczyć bazę paszową, trudno tego dokonać w krótkim okresie czasie.
Rozwiązać względnie złagodzić problem cykliczności koniunktury w produkcji mleczarskiej w Europie miała Wspólna Polityka Rolna Unii Europejskiej dla której zostały wyznaczone cele: ustabilizować ceny za mleko dla rolników, ceny na artykuły mleczne dla konsumentów oraz zagospodarować ogromne zapasy masła i mleka w proszku. Wprowadzono " Kwoty Mleczne " dla rolników oraz kilkanaście mechanizmów interwencyjnych regulujących rynek. Kwoty mleczne ograniczyły i ustabilizowały produkcję mleka a działania interwencyjne pomogły zagospodarować zapasy masła i mleka w proszku. Można więc powiedzieć ze Wspólna Polityka Rolna UE oparta na tych założeniach dobrze spełniała swoją rolę do około 2004 roku kiedy przystąpiły do niej nowe państwa Europejskie między innymi Polska.
Cykliczność koniunktury wróciło do Europie i Polski znowu po roku 2001, obrazuje to wykres średnich cen rocznych za 1 litr mleka płaconych rolnikom w Polsce.



Z przedstawionego wykresu wynika że po 2001 roku wystąpiły trzy cykle obniżonej koniunktury a czwarty właśnie się zaczął:
  • 2002 do 2003 spadek cen za mleko o około 0,06 zł
  • 2008 do 2010 spadek cen za mleko o około 0,17 zł
  • 2012 spadek cen za mleko o około 0,01zł
  • VII 2014 do XII 2014 spadek cen za mleko o około 0,20 zł
Jak widzimy na wykresie średnia cena za mleko za 2014 rok była wyższa o 0,03 zł od średniej za 2013 rok a gwałtowny spadek cen za mleko nastąpił dopiero w II połowie 2014r i osiągnął w XII 2014 r. poziom 1,23 zł a w styczniu 2015 r. 1,22 zł i zbliżył się do średniej ceny z 2012 roku
Ostatnia obniżka koniunktury wynika z kilku przyczyn:
  • embargo Rosji na produkty mleczarskie
  • wzrost podaży a zmniejszony popyt na produkty mleczarskie i niskie ceny
  • decyzji UE o odstąpieniu od kwot mlecznych dla rolników od 1 kwietnia 2015
Cykliczność obniżonej koniunktury w rolnictwie i mleczarstwie występuje co kilka lat ale ten ze względu na zbieżność kilku przyczyn zapowiada się na długotrwały i głęboki. Unia Europejska zrezygnowała z kilku istotnych programów interwencyjnych tj: dopłat do eksportu czy zakupów interwencyjnych a załatwić to rekompensatami finansowymi będzie bardzo trudno i nie pokryje w całości utraconych dochodów. Do tego rezygnacja z kwot mlecznych, może spowodować nadmierny wzrost podaży mleka surowego i dalszy spadek cen dla rolników.

Pojawiły się jednak nowe nieformalne mechanizmy interwencji na rynku mleka, stosują je duże sieci handlowe w stosunku do polskiego sektora mleczarskiego przez agresywną politykę cenową. Unii Europejskiej jest to na rękę bo w ten sposób regulowane są i stabilizowane ceny towarów ku zadowoleniu konsumentów ale w ostateczności kosztem rolników i pracowników a duże sieci handlowe i tak swoje zarobią.
      Ponadto rolnicy którzy zainwestowali w produkcję mleka i ją zwiększyli zapłacili lub zapłacą kary za przekroczenie swoich indywidualnych kwot mlecznych za rok kwotowy 2013-2014 i grożą im kolejne kary za rok kwotowy 2014-2015.
       Występuje tutaj pewien paradoks i niespójność w polityce UE ; z jednej strony odstępujemy od kwotowania mleka a z drugiej strony w ostatnim roku kwotowym każemy finansowo rolników.
        Rolników bulwersuje i denerwuje także fakt, że nie będą mieli rekompensat za dokupione kwoty mleczne z własnego budżetu/ płacili za nie nawet po 1zł za 1 litr/.
        Do tego nierozwiązany problem kto ma płacić za szkody wyrządzone przez dziki w uprawach /szczególnie kukurydzy/. Dotyczy on jednak tylko niewielkiej grupy rolników którzy mają pola w pobliżu lasów. Do ochrony upraw przed dzikami rolnicy stosowali i stosują wiele wymyślonych zabezpieczeń / zaprawianie ziarna, pastuchy elektryczne, czuwają i odstraszają w nocy, znam takich co ogrodzili 30 ha kukurydzy/ Pamiętam rozmowę rolnika indywidualnego z doświadczonym Dyrektorem Rolniczego Zakładu Doświadczalnego w Bezku, Akademii Rolniczej w Lublinie - Dawnarem Zapolskim gdy na pytanie rolnika; Jak zabezpiecza kukurydzę przed dzikami? Odpowiedział że sieje o 5% więcej dla dzików. Na dzisiaj nie ma skutecznej metody zabezpieczenia upraw rolnych przed dzikami.

Ostatnio Komisja Rolnictwa Sejmu RP pracuje nad złożonym przez Ministerstwo Rolnictwa projektem ustawy o funduszu wzajemnej pomocy, który ma chronić rolników przed niestabilnością rynków. Składkę na fundusz mają płacić rolnicy i to co budzi kontrowersje, importerzy żywości i przetwórcy.

Podobne fundusze funkcjonują już w Polsce w rolnictwie, mam na myśli 9 odrębnych funduszy „promocji produktów rolno- spożywczych”. Celem tych funduszy jest promowanie i wspierania spożycia polskich produktów rolno– spożywczych. Składka na te fundusze jest naliczona i pobrana od dostawcy przez podmiot skupowy w wysokości 0,1% od wartości netto, oprócz mleka gdzie podmiot skupowy płaci 0,001zł od każdego skupionego kilograma mleka. Są to finansowe obciążenie rolnika które nie przynoszą i nie przyniosą zakładanych efektów. Przykładowo spożycie mleka łącznie z mlekiem przeznaczonym na inne produkty wyniosło w 2013 r- 193 l i było niższe o 1 litr w stosunku do 2012 r. Obecnie w Polsce konsumuje się blisko 30% mniej mleka i jego przetworów niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Podobnie jest z pozostałymi 8 funduszami promocji, między innymi o 20% spadły ceny na trzodę chlewną, tragiczna sytuacja z jabłkami, spadek spożycia pieczywa.
         Unia Europejska nie wypracowała żadnych regulacji pomiędzy sektorem producentów rolnych, przetwórstwa i handlu. Wychodzi z założenia że załatwi to niewidzialna ręka wolnego rynku. Dlatego też przy każdej obniżce koniunktury koszty ponoszą głównie producenci rolni. Poniżej na wykresach przedstawiam możliwy scenariusz roku 2015.


Podział uzyskanych dochodów z mleka na poszczególnych etapach: 
produkcji, przetwórstwie i handlu



Zakładając, że dochód na produkcji mleka, przetwórstwie i handlu w 2014 roku był proporcjonalnie podzielony, to przy spadku koniunktury tak jak prognozy wskazują w 2015 roku dochód:
- producentów mleka spadnie o 20%,
- przetwórców spadnie o 5 %,
- w handlu utrzyma się na obecnym poziomie bądź wzrośnie.

Rolnicy już mają niższe dochody o około 20% i przeczuwają że będzie jeszcze gorzej, dlatego nie chcą jako jedyni ponosić kosztów cykliczności koniunktury,  protestują, po prostu walczą o swoje miejsca pracy o swoje gospodarstwa. Czy można się temu dziwić? Czy nie mają do tego prawa tak jak inne grupy zawodowe?

Pracując z rolnikami ponad 40 lat, to do 2010 roku nie spotkałem się z  przypadkami zbankrutowania gospodarstwa rolnego natomiast po znam co najmniej 5 takich gospodarstw. Przyczyną bankructwa to najczęściej przeinwestowanie i nieumiejętność zarządzania stadem krów mlecznych. Rolnicy zainwestowali duże pieniądze w produkcję mleka, opracowali biznes plany, pobrali  kredyty których nie są w stanie  obsłużyć przy 20% spadku dochodów. Natomiast rolnicy państw starej 15-tki UE są od lat doinwestowani, niezadłużeni, mają wyższe dopłaty obszarowe i dlatego są bardziej odporni na obniżony cykl koniunktury.

        Dzisiaj wszyscy/rolnicy, politycy, eksperci, ministrowie, przedsiębiorcy / zadają pytanie " kiedy skończy się cykl obniżonej koniunktury w rolnictwie ", niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Profesor Andrzej Babuchowski z UWM w Olsztynie na konferencji w Białymstoku w 2009 roku, kiedy mieliśmy poprzednie załamanie koniunktury, na pytanie rolnika- kiedy wrócą ceny za mleko z 2007 roku, odpowiedział że lepiej to już było i nikt w UE nie przewiduje ich powrotu. Czas i wolny rynek rządzą się jednak swoimi prawami, często trudno przewidywalnymi.                                                                     Prezes K.Z.S.M w Warszawie na IV Spotkaniu Branżowym Mleczarzy Lubelszczyzny kreśląc prognozę dla branży mleczarskiej na 2015 rok powiedział, że nie będzie łatwo a raczej trudno. Czas wyjścia uzależnił od 5 czynników:
1. Embarga Rosji.
2. Zachowanie rynków azjatyckich.
3. Cen na rynkach światowych.
4. Spożycia krajowego.
5. Decyzji UE w zakresie interwencji na rynku mleka w proszku i masła i zmiany cen            interwencyjnych na te produkty.

Patrząc jednak na cykliczność koniunktury, którą przedstawiłem na wykresie na podstawie średnich cen krajowych 1 l mleka, były wzrosty i spadki ale w perspektywie długoterminowej ceny za mleko systematycznie wzrastały i tak powinno być w przyszłości.

                                                                   Waldemar Skibiński
                   Prezes Zarządu Spółdzielni Mleczarskiej BIELUCH w Chełmie /1982-2014/
                   Członek Rady Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich w Warszawie                       przez cztery kadencje
                   Były członek Rady Nadzorczej Lubelskiej Spółdzielni Usług Mleczarskich w                     Lublinie 





środa, 31 grudnia 2014

Biznes a Święta Bożego Narodzenia i Nowy rok.

              Pracując w Spółdzielni Mleczarskiej BIELUCH w Chełmie
na stanowisku Prezesa Zarządu, wprowadziłem zwyczaj spotkań z okazji Świąt Bożego Narodzenia i zbliżającego się Nowego Roku. Najczęściej po 20 grudnia, kiedy zrealizowaliśmy już zwiększone zamówienia przedświąteczne, zapraszaliśmy członków Rady Nadzorczej, Zarządu, kierowników działów
i przedstawicieli załogi oraz emerytów.
           Spotkania miały formę kameralną przy ciastku, kawie w miłej atmosferze przedstawiałem ocenę wyników za miniony rok, a także kreśliłem plany na nadchodzący rok. Był także czas na podzieleniem się opłatkiem, składanie życzeń i wzniesienie toastu szampanem za Nowy Rok.


              W tym roku z dawnego nawyku sięgnąłem do prywatnego archiwum
i wyciągnąłem tekst swojego wystąpienia z 20 grudnia 2013 roku. Chciałem sobie przypomnieć jakie snułem plany dla BIELUCHA na 2014 rok, oto one:
- jeżeli wprowadzamy zmianę w celu uzyskania zysku, to musimy być do tego zdeterminowani dosłownie wściekli, musimy mieć wizję i mieć odwagę zrobić pierwszy krok. Z drugiej strony napotkamy u ludzi na bariery przed zmianą wymienione po prawej stronie; opór ze strachu, opór z utraty wygody
Powinniśmy ludzi do zmiany przekonać i wywołać u nich entuzjazm 
i zminimalizować opór. Tak twierdzi Dr. Marek Skała z Krakowa.
           BIELUCH miał bardzo dobrą strategię rozwoju ukierunkowaną na działania pro-sprzedażowe. Została opracowana w oparciu o badania rynkowe wykonane przez niezależną firmę w 5 dużych miastach w Polsce. Wdrażaliśmy ją pod kierunkiem doświadczonych ekspertów biznesowych między innymi: został zreorganizowany dział handlu i marketingu, przeszkoleni handlowcy dla których uruchomiliśmy fundusz motywacyjny, stworzony został fundusz promocji i reklamy na bazie którego przeprowadziliśmy kampanię promocyjną i reklamową Bielucha i wiele innych działań. Konkurencję zaniepokoiły nasze działania bo były przeprowadzone profesjonalnie i zaczęły przynosić coraz lepsze efekty w sprzedaży.
                 Zarządzałem Spółdzielnią Mleczarską BIELUCH do 6 czerwca 2014 roku. Uzyskiwaliśmy w tym czasie coraz lepsze wyniki w sprzedaży i wypracowywaliśmy nieosiągalne do tej pory wyniki finansowe. Właściciele /rolnicy i pracownicy/ dostali podwyżki za dostarczone mleko i za pracę. Zrobiliśmy koleiny krok do góry na krzywej zmian Kurta Levina, w dalszym ciągu zamrażaliśmy nowe nawyki, a jednocześnie korzystaliśmy już z zysku na zmianie.
      Wizja Bielucha polegała na ustawieniu działań firmy bardziej prosprzedażowo, a mniej proprodukcyjnie. Priorytetem było jak najwięcej sprzedawać, a nie produkować na magazyn bo to przynosi dochód.
                 Oceniając dzisiaj wyniki Bielucha do czerwca 2014 roku na podstawie, wzoru na zmianę Richarda Beckharda to: wizja była bardzo dobra, pierwszy krok zrobiony, zabrakło u niektórych osób wściekłości do zmian. Natomiast po prawej stronie był zbyt duży opór na zmiany, zabrakło cierpliwości i wyobraźni.
             Od czerwca 2014 roku nie zarządzam Spółdzielnią Mleczarską BIELUCH w Chełmie, mam jednak nadzieję że Zarząd i Rada Nadzorcza kontynuują wdrażanie dotychczasowej strategii. Drugiej drogi rozwoju i innej wizji dla BIELUCHA nie widzę a zagrożeniem jest patrząc na krzywą zmiany Kurta Levina odmrożenie starych nawyków
           Innej drogi rozwoju nie proponowali także eksperci od zarządzania i marketingu tacy jak: Dr Marek Skała z Krakowa, Piotr Lutek z SYNERGII z Lublina, Iwona Pręciuk z Europejskiego Centrum Kształcenia „Eureka” czy Monika Iskandar i Damian Zaczek z agencji  IMR advertising by PR z Warszawy.
Przecież Bieluch to Król Serków”, wymaga indywidualnej strategii sprzedaży.              Piszę o tym wszystkim aby przedstawić swój punkt widzenia, bo do Bielucha czuję sentyment i chciałbym aby dalej się rozwijał. Po kilku miesiącach czasu na analizę i przemyślenia, mogę powiedzieć że dzisiaj zrobiłbym tak samo, tylko dzisiaj mogłoby być już za późno.
               Odpowiadając na coroczne pytanie, jaki to był rok 2014? 
Dla BIELUCHA - niedokończonej zmiany. Dla mnie przełomowy i dobry. Po 48 latach przeszedłem na emeryturę, Spółdzielnię Mleczarską BIELUCH zostawiłem w dobrej kondycji finansowo – ekonomicznej, przyszedł czas na aktywny odpoczynek.
Koniec roku to także zwyczaj składania życzeń.
- Życzę wszystkim Członkom BIELUCHA / Rolnikom i Pracownikom/ oraz jego sympatykom dużo zdrowia, energii, optymizmu i nadziei w 2015 roku.
- Spółdzielni Mleczarskiej BIELUCH w Chełmie, której 14 grudnia 2014 roku upłynęło 85 lat nieprzerwanej działalności życzę dalszego rozwoju, dobrych wyników ekonomiczno-finansowych ku zadowoleniu klientów i właścicieli.

Waldemar Skibiński

środa, 17 grudnia 2014

Jubileusz 25 - lecia L.S.U.M w Lublinie

            Niedawno bo 15 grudnia 2014 r. zostałem zaproszony na skromne uroczystości 25- lecia Lubelskiej Spółdzielni Usług Mleczarskich w Lublinie. Historia Luśki bo tak potocznie nazywają ją mleczarze ma swój początek w latach 40 - tych XX wieku, kiedy to przy ówczesnym Lubelskim Okręgowym Oddziale Centralnego Związku Spółdzielni Mleczarskich istniały magazyny mleczarskie i formiernia masła.


             W 1989 roku w wyniku procesów likwidacyjnych /nakazanych przez jedną z ustaw pakietu Balcerowicza/ wszystkich związków spółdzielni nastąpiła likwidacja Zakładu Obrotu Towarowego i pojawiło się niebezpieczeństwo utraty majątku. Dzięki zaangażowaniu działaczy spółdzielczych z regionu lubelskiego, pracowników, Krajowego Porozumienia Spółdzielni Mleczarskich w Warszawie, 11 listopada 1989 roku utworzono obecną Lubelską Spółdzielnię Usług Mleczarskich w Lublinie.
             Spółdzielnia Mleczarska BIELUCH w Chełmie była w gronie Spółdzielni Mleczarskich - założycieli Krajowego Porozumienia Spółdzielni Mleczarskich jak i Lubelskiej Spółdzielni Usług Mleczarskich, miałem okazję wraz z PaniąTeresą Dzius - Przewodniczącą Rady Nadzorczej ją reprezentować.
             Dzisiaj L.S.U.M z powodzeniem, świadczy usługi dla spółdzielni mleczarskich w zakresie: handlu artykułami mleczarskimi i materiałami technicznymi, badań laboratoryjnych, wymiany towarowej i współpracy z zagranicą.
             " Zbiorowa Mądrość i Niezależność" działaczy spółdzielczości mleczarskiej z regionu lubelskiego pozwoliła wybrać najlepsze rozwiązanie organizacyjne wspólnej działalności a zgromadzony majątek pokoleń spółdzielców w dalszym ciągu efektywnie pracuje dla spółdzielni. W skali kraju pozostały tylko dwie takie spółdzielnie w Lublinie i Białymstoku.
             Po 25 -latach od momentu założenia L.S.U.M , do siedziby na ul. Probostwo przybyli Prezesi spółdzielni, byli i aktualnie zarządzający, był czas na zapoznanie z wynikami gospodarczymi firmy w 2014 roku na wspomnienia, rozmowy i refleksje o przyszłości spółdzielczego mleczarstwa. Ocena obecnych o Luśce jest pozytywna, świadczą o tym wyniki ekonomiczno - finansowe oraz przystąpienie do niej w 2014 roku dwóch nowych członków/ Spółdzielni Mleczarskiej w Radzyniu Podlaskim oraz Zakładu Mleczarskiego w Brześciu na Białorusi.
            Miłym akcentem na zakończenie spotkania było pożegnanie Prezesów Spółdzielni /udziałowców/ , którzy w 2014 roku odeszli na emeryturę Ryszarda Raczkiewicza - Prezesa Tomaszowskiej Spółdzielni Mleczarskiej oraz mojej osoby Waldemara Skibińskiego Prezesa Spółdzielni Mleczarskiej BIELUCH w Chełmie przez ostatnie 32 lata a zarazem członka Rady Nadzorczej L. S.U.M przez 25 lat. Usłyszałem wiele miłych słów na temat mojej osoby, wiele pozytywów o sposobie zarządzania spółdzielnią oraz reprezentowania spółdzielców z regionu lubelskiego na szczeblach wojewódzkich i krajowych. Miałem okazję powiedzieć jak wyglądało mleczarstwo chełmskie gdy zaczynałem pracę w 1972 roku oraz podziękować koleżankom i kolegom za współpracę za twórcze podpowiedzi i rady za podtrzymywanie na duchu w trudnych chwilach.


             Niestety czułem pewien dyskomfort, na spotkanie przybyli wszyscy byli i obecni Prezesi Spółdzielni Mleczarskich z woj Lubelskiego, był także Tadeusz Polański Prezes Honorowy z Ryk, nie było tylko mojego następcy Prezesa Spółdzielni Mleczarskiej BIELUCH w Chełmie. Nie potrafiłem odpowiedzieć na pytania "dlaczego".



            

wtorek, 11 listopada 2014

Samorząd i polityka

Ostatnie 32 lata zarządzałem Spółdzielnią Mleczarską BIELUCH w Chełmie, wymagało to zaangażowania z mojej strony i absorbowało dużo czasu. Nie chciałem się rozdrabniać i zajmować wieloma sprawami bo trudno wszystko pogodzić, a później mieć poczucie, że coś zrobiłem kosztem czegoś.
W czerwcu 2014r zakończyłem prace zawodową i otrzymałem propozycję wystartowania w wyborach samorządowych jako kandydat na radnego do Rady Miasta Chełma. Pomyślałem: mam wiedzę, doświadczenie, głowę pełną pomysłów i czas, więc czego by nie. Zdawałem sobie sprawę, że zarządzanie firmą, a praca w samorządzie różnią się zasadniczo, ale może to być dla mnie nowe wyzwanie.
Ogłosiłem swoją decyzję rodzinie i znajomym, a oni z przekąsem „ to teraz będziesz się zajmował polityką”. Zacząłem zastanawiać się co to znaczy polityka, a samorząd /Czy w samorządzie uprawia się politykę?/ Sięgnąłem do słownika gdzie polityka jest definiowana jako „ sztuka zdobywania i utrzymania władzy”, drugi termin jako „ rywalizacja o władzę i przywództwo między grupami interesu”. Szczerze mówiąc nie odpowiada mi uprawianie takiej samolubnej polityki bo konsekwencje są niesłychanie destrukcyjne. Przypomniałem sobie jednak to co było moją dewizą w BIELUCHU „Ideologie ludzi dzielą, potrzeba działania łączy” tak mówił ksiądz założyciel największej spółdzielni mleczarskiej w Hiszpanii. Podobnie powinno być w samorządzie, zawsze jest jakaś potrzeba która powinna łączyć wszystkich do działania. Ponadto „zbiorowa mądrość i niezależność” przynosi dużo lepsze rozwiązania problemów niż najlepsi eksperci i specjaliści, Tak rozumiana polityka w samorządzie mi odpowiada i o taką będę zabiegał. Startuję w komitecie wyborczym PSL, gdzie 50% kandydatów tak jak ja to bezpartyjni, a 60% to kobiety. Ponadto różnorodność, zawodów, zainteresowań i charakterów są : nauczyciele, przedstawiciele służby zdrowia,przedsiębiorcy, rzemieślnicy, emeryci, pracownicy urzędów, artyści i wiele innych.
Mamy kampanię wyborczą do samorządu, wielu kandydatów obiecuje obniżenie podatków,opłat za wodę, ciepło, ścieki czy usuwanie nieczystości. Oczywiście to trzeba uwzględnić w działaniu przyszłej Rady Miasta i Prezydenta. Nasuwa się jednak pytanie, czy zakres takich oszczędności zadowoli chełmian, myślę że nie. Problemy obywateli Chełma to: bezrobocie, niskie dochody, brak możliwości rozwoju gospodarczego i intelektualnego. Przyczyną jest słaby rozwój przedsiębiorczości i biznesu w Chełmie, oraz na Ziemi Chełmskiej. Mamy małe i średnie firmy, brak dużych przedsiębiorstw i inicjatyw wspólnych działań /aliansów/ do realizacji tematów o dużym zakresie wykonawczym i różnorodności branżowej.

W miesiącu wrześniu 2014, przedsiębiorcy z Chełma zrzeszeni w Lubelskim Klubie Biznesu wybrali moją osobę na Przewodniczącego Rady LKB w Chełmie, a Rada wyznaczyła sobie cele:
  • zintegrować i uaktywnić chełmskich przedsiębiorców
  • nawiązać ścisłą współpracę z samorządami miast, powiatów oraz gmin z terenu dawnego województwa chełmskiego, w zakresie rozwoju przedsiębiorczości.
Wybór zobowiązuje do działania, rozpoczęliśmy od nawiązania współpracy z Urzędem Miasta Chełm, która zaowocowała wynegocjowaniem i podpisaniem porozumienia o współpracy. Odbyło się to na spotkaniu LKB z przedsiębiorcami i samorządowcami pod nazwą „Biznes i samorząd – nowe wyzwania”, w Urzędzie Miasta Chełm w dniu 22-10-2014r. Umowa ma na celu wspólne podejmowanie działań na rzecz stwarzania dogodnych warunków do rozwoju przedsiębiorczości i przedsiębiorców miasta Chełm. Ponadto strony zgodnie postanawiają wspierać rozwój wzajemnych kontaktów i współpracy w zakresie gospodarczym, kulturowym i społecznym.
Rozwój małej i średniej przedsiębiorczości to za mało, potrzeba na terenie Miasta Chełma i powiatu chełmskiego dużego przemysłu. W historii Chełma mieliśmy już takie momenty wzrostu gospodarczego naszego regionu gdy:
  • w okresie międzywojennym, przystąpiono do budowy osiedla kolejowego w związku z planami przeniesienia siedziby Radomskiej Dyrekcji PKP do Chełma
  • pobudowano i oddano do użytku cementownię i obuwie.
Dzisiaj ludzie czują że Chełm stoi przed kolejną szansą. Działalność i inicjatywy Profesora Józefa Zająca Senatora RP wzbudziły nadzieję że w Chełmie i powiecie chełmskim można:
  • założyć Państwową Wyższą Szkołę Techniczną w której między innymi kształci się lotników
  • zbudować lotnisko w Depułtyczach
  • rozpocząć wydobycie kolejnych surowców naturalnych po kredzie, jakimi są węgiel kamienny i gaz
  • wybudować elektrownie
  • w planach PWST są także: uruchomienie kierunku medycyna, czy pobudowanie kliniki


W dniu 10 listopada 2014 r. miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu z przedstawicielami Kampanii Węglowej S.A., na temat budowy kopalni węgla kamiennego w okolicach Pawłowa. Z prezentacji wynika że nowe odwierty potwierdziły bardzo duże zasoby węgla kamiennego w naszym rejonie. Węgla dobrej jakości i w korzystnych warunków do jego wydobycia. Kampania Węglowa S.A., założyła 5 etapów dojścia do wybudowania kopalni, obecnie realizuje etap 3. Czas cyklu inwestycyjnego to 11 lat.


Wydaje się że plany wybudowania kopalni węgla kamiennego w okolicach Pawłowa są realne i tak jak mówi Prof. Józef Zając, koło zamachowe zostało uruchomione nikt i nic nie jest w stanie jego zatrzymać.


Wracając do kampanii wyborczej, jest czas na rozmowy z wyborcami, mówią o swoich problemach, mają wiele ciekawych pomysłów, jest ogromny materiał dla przyszłych Radnych i Prezydentów. Mieszkańcy Chełma i powiatu chełmskiego oczekują od samorządowców i polityków takich działań, które doprowadzą do przeskoku gospodarczego naszego regionu z przedostatniego miejsca w kraju do co najmniej pozycji w środku rankingu.
Nie zmarnujmy naszej szansy, zbiorowa mądrość i niezależność samorządowców na to nie pozwoli.

Waldemar Skibiński




wtorek, 14 października 2014

Biznes w produkcji mleka

Firma Agromarina sp. z o.o. Kulczyn w dniu 8 października 2014 r. uroczyście otworzyła
nowoczesną oborę wolnostanowiskową na 200 krów mlecznych z dojarnią karuzelową HBR 32 DeLaval, na której jednocześnie doi się 32 krowy. Tego typu obora oraz dojarnia to jedne z najnowocześniejszych obiektów w woj. lubelskich i w kraju.



Uroczystości zgromadziły hodowców bydła mlecznego z naszego regionu i kraju, doradców rolniczych i przedstawicieli firm współpracujących z rolnikami, naukowców z uniwersytetów rolniczych oraz samorządowców.
Agromarina jest spółką włosko-polską, która rozpoczęła działalność na Krowim Bagnie
w 2001 r. Początkowo zaczynała od hodowli bydła mięsnego i niewielkiego stada krów mlecznych,
jednak szybko postawiła na produkcję mleka, inwestując w nowe obory, maszyny i sprowadzając najlepsze pod względem genetycznym jałówki hodowlane z Holandii. Jednocześnie od nowa zagospodarowywała użytki zielone Krowiego Bagna, zapewniając dla krów bazę paszową.



Wyniki jakie dzisiaj osiągnęła są imponujące, a przedstawienia ich dokonali Prezes Spółki Faccia Secondo oraz Rafał Stachura Z-ca Prezesa

  • Produkcja mleka w gospodarstwie Kulczyn i Andrzejów to około 23000 litrów dziennie od 720 krów w doju.
  •   Wydajność roczna od krowy to ponad 11000 litrów , dzienna ponad 30 l 



W 2001 r. byłem Prezesem Zarządu Spółdzielni Mleczarskiej BIELUCH w Chełmie, to właśnie z naszą spółdzielnią udziałowcy Agromariny rozpoczęli współpracę w zakresie dostaw mleka, przystąpili na członka oraz przyjęli propozycję szkoleń dla naszych rolników. Szkolenia w zakresie zarządzania stadem krów mlecznych były prowadzone przez Profesora Igino Andrighetto z Uniwersytetu Weterynaryjnego w Padwie, który wdrażał i nadzorował technologię produkcji mleka w Kulczynie.
Często w tamtych latach miałem okazję rozmawiać z w/w Panami i jak pamiętam Profesora - to mówił, że muszą dojść do produkcji 8000 l mleka dziennie z gospodarstwa i 8000 l od krowy w roku. Tak więc zakładany plan produkcji został wykonany w 300% a wydajność od krowy znacznie przekroczona. To co zobaczyłem i usłyszałem 8 października 2014 r. jest imponujące i było dla mnie w latach 2001-2005 niewyobrażalne i wręcz niemożliwe do osiągnięcia, myślę, że i sami właściciele nie mieli aż takiej wyobraźni.
Pan Faccia w swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że my Polacy nie dostrzegamy, że w Polsce są bardzo dobre warunki do produkcji rolnej i można tu robić bardzo dobry biznes. Włosi dobrze się czują na naszym terenie, mamy klimat podobny jak na północy Italii, Polacy są bardzo pracowici i inteligentni.
Natomiast jak my Polacy odbieramy obecność na lubelskiej wsi obcokrajowców. Przed drugą wojną światową produkcją mleka na naszym terenie zajmowali się oprócz Polaków: Niemcy i Ukraińcy. Dzisiaj Włosi, ale są i gospodarstwa rodzinne Polsko-Ukraińskie, Polsko-Białoruskie. Do tego jeżeli dodamy że w Chełmie przetwórstwem owoców zajmuje się firma Ybbstaler – Austria, a produkcją mebli spółka Polsko- Włoska. To można powiedzieć że granice państw nie stanowią większej przeszkody w prowadzeniu biznesu.
Produkcja mleka na terenie dawnego województwa chełmskiego oparta była i jest na gospodarstwach rodzinnych i na przedsiębiorstwach rolnych. Udział w skupie mleka przedsiębiorstw rolnych kilka lat temu był niewielki około 5%, dzisiaj stanowi nawet powyżej 20%, świadczy to tylko o tym, że na produkcji mleka można zarobić.
Przedsiębiorcy rolni, a także rolnicy indywidualni z terenu działania SM BIELUCH zrobili ogromny postęp w produkcji mleka:

  •   wprowadzili nowoczesną technologię produkcji mleka
  •   zainwestowali w obory, maszyny, materiał hodowlany, urządzenia oraz bazę paszową
  •   zwiększyli obsadę krów w oborze, oraz i ich wydajność
 
Przypomnę że jeszcze tak niedawno bo w 1995 roku w rejonie działania SM BIELUCH, dojarek konwiowych mieliśmy kilka, rurociągowych i hal udojowych wcale, zbiorników chłodniczych na mleko „ 0 „ Średnia ilość krów w gospodarstwie 2 szt., średnio dzienny skup mleka od jednego gospodarstwa 10 litrów. Dziś wygląda to tak jak w Agromarinie, tylko u rolników indywidualnych w mniejszej skali / odpowiednio mniej krów, mniejsze obory, urządzenia i maszyny o mniejszej wydajności/ ale poziom innowacyjności podobny.
W ciągu tych 19 lat rolnicy województwa lubelskiego dogonili w produkcji mleka rolników takich państw jak Niemcy, Francja czy Holandia. Profesor Zygmunt Litwińczuk z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie mówi że pobili wszelkie rekordy Europy i Świata w szybkości dojścia do takich wyników.
Niestety dziewięciu rolników na dziesięciu w okresie ostatnich 20 lat zrezygnowała z produkcji mleka z różnych względów i to jest koszt społeczny pobicia tych rekordów.
W wypowiedzi zaproszonych gości a także w dyskusjach kuluarowych rolników przebijała nuta pesymizmu i zaniepokojenia która wynika z kilku przyczyn:

  • kary finansowe dla dostawców mleka którzy przekroczyli
  • indywidualne kwoty mleczne.
  • embargo Rosji na artykuły mleczarskie
  • kryzys na rynkach światowych /mały popyt na produkty mleczne, niskie ceny
  • znaczna obniżka cen za mleko dla dostawców, z dalszą tendencją spadkową.
  • Odstąpienie od kwot mlecznych w państwach UE, od następnego roku.
     
Kryzys w rolnictwie i mleczarstwie występuje co kilka lat ale ten ze względu na zbieżność kilku przyczyn zapowiada się na długotrwały i głęboki. Unia Europejska zrezygnowała z kilku istotnych programów interwencyjnych tj : dopłaty do eksportu czy zakupy interwencyjne a załatwić to rekompensatami finansowymi będzie bardzo trudno i nie pokryje w całość utraconych dochodów. Do tego rezygnacja z kwot mlecznych, może spowodować nadmierny wzrost podaży mleka surowego i dalszy spadek cen dla rolników.
Patrząc jednak na ceny za mleko w okresie ostatnich 15 lat, były wzrosty i spadki ale w perspektywie długoterminowej systematycznie wzrastały i tak powinno być w przyszłości.


Waldemar Skibiński







czwartek, 24 lipca 2014

Byłem uczniem Paterkowskiego

Jubileusz 90-lecia szkoły rolniczej w Okszowie, odbył się w 2013 r. Uczęszczałem do tej szkoły w latach 1961-1966 za czasów Dyrektora Michała Paterkowskiego, który dodatkowo uczył mnie chemii.

Pierwszy budynek szkoły (zdjęcie z 2014r)
fot.Gabriela Buczek

Przez cały okres pracy zawodowej od 1966 r do 2014 r korzystałem z wiedzy nabytej w tej szkole. Byłem i jestem doradcą chłopów, rolników, fermerów coraz częściej nazywanych Agro-biznesmenami.
Ponad 32 lata zarządzałem Spółdzielnią Mleczarską Bieluch w Chełmie, której udziałowcami są rolnicy a zarazem producenci mleka. Dziś gdy zakończyłem pracę zawodową po 48 latach, chodzą mi po głowie pewne refleksje:
  • jaka była ta szkoła, co mi dała?
  • Jaki miała wpływ na rozwój rolnictwa pow. chełmskiego i woj. lubelskiego?
  • Co zmieniło się w kształceniu rolników a także samym rolnictwie.
    Często na różnych spotkaniach w tym także z młodzieżą, odnoszę się do Szekspira który twierdził że w życiu człowieka można wyróżnić 7 faz:
  • fazę wieku niemowlęcego
  • fazę wieku łobuziaka
  • fazę wieku ucznia
  • fazę wieku żołnierza
  • fazę wieku konia
Szkoła występuje najczęściej u człowieka w fazie ucznia, natomiast uczniowie PTR w Okszowie w latach 60-tych, przechodzili za jednym zamachem trzy fazy: uczyli się wiedzy, dyscypliny i pracowali. Uczyli nas wybitni pedagodzy o ciekawych osobowościach wspomnę tylko Dyrektora Michała Paterkowskiego, Profesorów Laskowskiego, Korpysza, Borowicza, Pawliszaka,Szyszkowskiego,Tarasiuka czy Panie Klimaszewską, Patyrę, Zaprawę.
Na temat dyscypliny do dziś wspominam jednolite ubrania, punktualność, czystość, zbieranie słomek tyralierą na terenie gospodarstwa, czy przemarsze 1-szo majowe. Te zasady wdrożył w szkole Dyrektor Paterkowski, był bardzo wymagający i konsekwentny, osobiście sprawdzał ich przestrzeganie. Jako czternastoletni chłopak z Chełma z Pilichonek/krzyżówek lubelskich/, miałem problemy z dostosowaniem się do tych zasad np:
Pierwszego września 1961r na pierwszym apelu okazało się mam nieprzepisowe ubranie, jeszcze w tym samym dniu z mamą kupiliśmy granatowy garnitur. Będąc w drugiej klasie bardzo żywym chłopakiem, zbiłem doniczkę w której na korytarzu rosła duża palma i znowu razem z mamą kupiliśmy nową ale dopiero druga była odpowiednia, do tego pod nadzorem profesora Pawliszaka osobiście musiałem ją przesadzić.
Praca – Byliśmy oborowymi, pracownikami rolnymi, kierownikami gospodarstwa, a także braliśmy czynny udział w budowaniu sali gimnastycznej czy odbudowaniu szkolnego autobusu.
Wydawać by się mogło że w tej szkole był rygor, nic podobnego był czas na rozrywkę, dodatkowe zainteresowania, rozmowy a nawet flirty. Był czas na wycieczki i tańce. Wychowawczynią naszej klasy była Pani Mirosława Zaprawa -polonistka, to ona uczyła nas umiejętności bycia w grupie, doradzała w rozwiązywaniu naszych problem, uczyła jak korzystać z rozrywki a tak ogólnie uczyła nas życia. Pamiętam zespół Agrykola muzyczny, taneczny, rozrywkowy. Kolegę z klasy, mistrza akordeonu - Edka Raube i wykonywane przez niego utwory „Lekka kawaleria czy Flip i Flap” .

Od lewej Wojciech Hetman – chełmski cukiernik, uczniowie PTR Okszów: Włodzimierz Brodecki - pseudonim Wowka, Helena i Waldemar Skibińscy, których połączyła szkoła

Dziś po latach mogę powiedzieć, nie żałuję że uczęszczałem do tej szkoły a raczej jestem z tego dumny. Pracując najpierw jako zootechnik gromadzki a następnie w SM Bieluch, widziałem że co drugi rolnik, producent mleka uczył się rolnictwa właśnie w Okszowie, że kilku absolwentów tej szkoły pracuje w mleczarni w Chełmie. Absolwenci szkoły prowadzą przedsiębiorstwa przetwórstwa rolno-spożywczego i agrobiznes. Kilku z nas tworzy nieformalną grupę wspierającą i promującą szkołę. Absolwentów PTR Okszów można spotkać w całej Polsce, często w różnych zawodach nie koniecznie związanych z rolnictwem. Często mają bardzo oryginalne zainteresowania.
 
Konstanty Mirosław Michorowski - pseudonim Kostek

Znaczenie szkoły dla rozwoju rolnictwa w powiecie chełmskim i województwie lubelskim jest ogromne i trudne do podważenia. W ciągu ostatnich 50 lat w rolnictwie chełmskim i lubelskim nastąpiły rewolucyjne przeobrażenia. Gdy zaczynałem naukę w szkole a były to lata 60-te, zbiór zbóż odbywał się kosą, kosiarką, żniwiarką, snopowiązałką, siew często z ręki, siłę pociągową stanowiły konie. 

 
Wystawa starego sprzętu rolniczego w szkole rolniczej w Okszowie
fot.Gabriela Buczek












































































Dziś mamy agregaty uprawowe, siewniki sprzężone z innym sprzętem, kombajny i ciągniki wyposażone w klimatyzację i komputery pokładowe. W technologii produkcji mleka i zarządzaniu stadem krów mlecznych postęp wcale nie jest mniejszy. W latach 60-tych średnia statystyczna ilość krów w gospodarstwie to 2,5, żywienie to siano, zielonka, pastwisko, czasami jakieś okopowe, dój ręczny, transport mleka w konwiach, chłodzenie w zimnej wodzie. Dziś mamy średnią statystyczną ilość krów w gospodarstwie 30. Są gospodarstwa a raczej przedsiębiorstwa rolne, które utrzymują po 1000 szt krów i produkują powyżej 20000 litrów mleka dziennie. Żywienie oparte jest na kiszonkach z kukurydzy, sianokiszonce, paszy treściwej a dodatki to minerały, koncentraty białkowe, siano i słoma. Do zadawania pasz stosuje się wozy paszowe. Do dojenia dojarki rurociągowe i hale udojowe. Do transportu i magazynowania mleka, cysterny i zbiorniki chłodnicze.
Producenci mleka budują nowe obory na 100, 200czy 300 szt krów. Jeden z przedsiębiorców rolnych w nowo wybudowanej oborze zamierza zainstalować 8 robotów udojowych.
Piszę o tym ponieważ wielu ludzi ma w dalszym ciągu mylne wyobrażenie o naszym wschodnim rolnictwie i przemyśle rolno-spożywczym, jako zacofanym i nie reformowalnym, a przecież fakty które przedstawiam mówią całkiem
co innego.
Wpływ na ten postęp technologiczny, techniczny, maszynowy na wsi chełmskiej i lubelskiej miała i ma nadal Szkoła Rolnicza w Okszowie i jej absolwenci.
Zawód rolnika wymaga wielokierunkowego wykształcenia, a dynamiczne tempo wchodzących innowacji i nowych rozwiązań wymaga dodatkowej wiedzy i uprawnień.
Dzisiaj rolnik jak lekarz ciągle musi się dokształcać”
Dlatego też w 2005 roku wspólnie z dyrektorem Szkoły Bogusławem Marczukiem podjęliśmy inicjatywę organizacji dorocznych konferencji „Młodzi producenci mleka -realia i przyszłość w Unii Europejskiej” Młodzi to znaczy Ci co zamierzają rozwijać swoje gospodarstwa rolne a także następcy rolników uczący się aktualnie w szkołach rolniczych. Konferencje odbywały się corocznie do 2012 r, cieszyły się dużym zainteresowaniem rolników ponieważ wykłady dotyczyły aktualnych problemów hodowlanych a wygłaszali je najlepsi krajowi specjaliści.
Co roku w szkole odbywa się dzień chleba razowego i święto pszczoły. Dodając do tego, że przy szkole jest gospodarstwo rolne i obora krów mlecznych to można powiedzieć że szkoła jest otwarta dla wszystkich i łączy wiedzę z praktyką i biznesem.
System kształcenia i wychowania młodzieży wprowadzony przez dyrektora Paterkowskiego, budził i budzi wiele kontrowersji. Czy uczyć i wychowywać w oparciu o dyscyplinę i system kar? Czy stosować system bezstresowy w oparciu o swobodę zachowania, zabawę, rozwój zainteresowań i system pochwał.
Wiele badań naukowych wykazuje że najbardziej pamiętamy nauczycieli srogich, wymagających którzy wzbudzali u nas strach, o tych miłych,kochanych, wyrozumiałych szybko zapominamy.
Jaki był dyrektor Michał Paterkowski? Na pewno przez swoich uczni na długo zapamiętany i wspominany.



Budynek szkoły, w której aktualnie mieści się szkoła rolnicza (zdjęcie z 2014)
fot.Gabriela Buczek


Autor:
Waldemar Skibinski